Masz w lodówce resztki wczorajszego puree ziemniaczanego i nikt go nie chce? Podgrzewać – nudne, wyrzucać – szkoda. Ta sytuacja powtarza się w niemal każdej kuchni przynajmniej raz w tygodniu. Ale co zrobić z tymi pozostałymi ziemniakami, by rodzina znów chciała je jeść?
Babcia Zita z Vadaktów już dawno znalazła odpowiedź na to pytanie. Dorastała na Połeczu, gdzie kobiety z resztek puree przygotowywały coś wyjątkowego – miękkie, nadziewane ziemniaczane sakiewki. Kiedy spróbowałem ich po raz pierwszy, nie mogłem uwierzyć, że z tak prostych składników można wyczarować takie cudo.
Prostota, która zaskakuje
Babcia Zita wzięła miskę z wczorajszym puree ziemniaczanym, dodała kawałek masła, wbiła jajko, dolała odrobinę mleka i zaczęła mieszać. Po chwili pojawiła się paczka skrobi ziemniaczanej. "Bez tego nie będzie ciasta", wyjaśniła, wsypując biały proszek prosto do masy.

Po kilku minutach na stole leżało miękkie, elastyczne ciasto, zupełnie niepodobne do zwykłego ciasta z mąki. Nie kleiło się do rąk i łatwo się formowało. Dopiero wtedy zrozumiałem sekret: skrobia ziemniaczana w połączeniu z puree ziemniaczanym tworzy zupełnie inną teksturę niż mąka.
Dlaczego warto spróbować
Ziemniaczane sakiewki to coś pomiędzy pierogami a cepelinami, ale znacznie prostsze. Nie trzeba trzeć surowych ziemniaków, nie trzeba męczyć się z lepiącą się masą. Puree jest już gotowe, wystarczy tylko zmienić je w ciasto.
Cały proces zajmuje pół godziny, a efekt to sześć soczystych, nadziewanych placków, które wystarczą dla dwóch lub trzech osób. Babcia Zita używa do nadzienia twarogu z solą. Można też dodać podsmażone grzyby lub skwarki ze słoniną i cebulą. Podajemy z kwaśną śmietaną, a kto lubi ostrzej – z adżiką.
Składniki
- Na ciasto:
- 400 g puree ziemniaczanego (zimne lub w temperaturze pokojowej)
- 1 jajko
- 50 ml mleka
- 30 g masła (miękkiego)
- 3–4 łyżki skrobi ziemniaczanej
- szczypta soli
- Na nadzienie (wybierz jedno):
- 150 g twarogu + sól do smaku
- lub 150 g podsmażonych grzybów z cebulą
- lub 100 g skwarków
- Do podania:
- kwaśna śmietana
- adżika lub keczup (do smaku)
Przygotowanie
- Puree ziemniaczane przełóż do miski. Jeśli jest zimne i stwardniałe, rozgnieć je rękami lub widelcem, aby uzyskało jednolitą konsystencję.
- Dodaj jajko, wlej mleko i dodaj miękkie masło. Dobrze wymieszaj.
- Stopniowo dodawaj po łyżce skrobi ziemniaczanej, mieszając masę. Ciasto powinno stać się miękkie, elastyczne i nie kleić się do rąk. Jeśli nadal jest lepkie – dodaj jeszcze łyżkę skrobi.
- Odstaw ciasto na 5–10 minut, przykryte czystą ściereczką.
- W tym czasie przygotuj nadzienie: rozgnieć twaróg z solą, aż uzyskasz kremową konsystencję. Jeśli używasz grzybów – pokrój je drobno.
- Podziel ciasto na sześć równych części. Każdą część uformuj rękami w płaski krążek (około 8–10 cm średnicy).
- Na środek każdego krążka nałóż łyżkę nadzienia. Zlep brzegi i mocno dociśnij, aby nie rozpadły się podczas gotowania. Uformuj podłużny lub okrągły placek.
- W dużym garnku zagotuj osoloną wodę. Ostrożnie włóż sakiewki i gotuj przez 3 minuty od momentu ponownego zagotowania wody, gdy wypłyną na powierzchnię.
- Wyjmij je cedzakiem, pozwól im odciec i podawaj gorące z kwaśną śmietaną.
By udało się za pierwszym razem
- Puree musi być zimne lub chłodne – z gorącego ciasto będzie zbyt rzadkie. Jeśli puree było przygotowywane bez mleka i masła, może być potrzebne nieco więcej tych składników.
- Podczas formowania zwilż ręce wodą lub posyp skrobią – dzięki temu ciasto nie będzie się kleić.
- Nie gotuj zbyt wielu sakiewek naraz – powinny mieć miejsce w garnku, aby swobodnie pływać.
Warianty
- Smażone: ugotowane sakiewki można dodatkowo usmażyć na patelni z masłem, aż uzyskają złocistą skórkę.
- Na słodko: do nadzienia użyj twarogu z cukrem i wanilią, podawaj z dżemem lub śmietaną.
- Do przechowywania: uformowane, ale nieugotowane sakiewki można zamrozić. Gotuj je bezpośrednio z zamrażarki, dodając minutę do czasu gotowania.
A Ty jakie masz sposoby na wykorzystanie resztek puree ziemniaczanego? Podziel się w komentarzach!